poniedziałek, 18 stycznia 2016

Oswajamy Potwory


Nasza choroba - jaka by nie była - to swego rodzaju potwór. Siedzi w nas by nas zżerać. Jak żyć z tym potworem? Najpierw trzeba go poprawnie nazwać. Wiedzieć co ten potwór potrafi z nami zrobić i jakie szkody przynosi naszemu życiu. Trzeba nam też pomocników w walce z tymi potworami - rycerzy jeśli to są smoki. W moim życiu też istnieją potwory. Zmagam się z nimi lepiej lub gorzej. Ponieważ w F31 patrzę nico inaczej na świat i inaczej układam priorytety muszę się pilnować żeby były ułożone zgodnie z normami.


Często buntuję się, że muszę ulegać normom i np ubrać się ładnie ogolić czy umyć włosy. Wyobraź sobie jak wygląda twój dzień jeśli uwolnisz potwory i pozwolisz im żyć po swojemu. Przykładowy dzień z F31.



Budzik dzwoni 6:00 wyłączam go nie idę do pracy - nie chce mi się wstać, jestem zmęczony, chce mi się płakać, nie chce widzieć ludzi. Idę spać dalej wstanę jak będę chciał


Ten potwór nazywa się "Leń" chodź nim nie jest lekko bo w depresji ciężko się zwlec z wyra. Nazywam go Leń żebym wiedział, że pokonanie go polega tylko na tym aby wstać z łóżka i wypić herbatę. Lenia łatwo pokonać - wystarczy mały kroczek do przodu i ziać rozbieg



Budzę się koło 8:00 i postanawiam pojechać szybko do pracy żeby jej nie stracić. Nie jem śniadania , nie myje się i nie ubieram jak trzeba. W pracy ściemniam, że dziecko chore i nie mogłem samochodu odpalić a na dodatek musiałem mieć kolonoskopie. Cały dzień w pracy ukradkiem piję  wódkę i udaje ze pracuje


Ten potwór to "Kłamca". Bardzo nieładny potwór, który rośnie w nas z powodu poczucia winy i strachu. Dodatkowo tego potwora klepie po ramieniu "Nałóg" bo przecież często poczucie winy zmywamy wódką. Kiedy wydarzy się coś złego - zawsze idę i mówię prawdę licząc, że ten ktoś to zrozumie. Pozbywam się kłamania a co za tym idzie poczucia winy.



Koniec pracy. Wychodzę nie idę do domu tylko jadę do kochanki na ruchanki. Muszę przecież poruchać należy mi się! Mam ich dwie - odwiedzam je zamiennie jak mi się podoba. Jeśli się z nimi pokłócę idę na dziwki i tam robię co zechce z nimi nie pytając o zdanie


Ten potwór to "chcica". Jego działanie polega na tym, że nie panujemy nad popędem seksualnym i wdajemy się w historie niszczące nasze życie. Często żałujemy naszych czynów wpadając w poczucie winy, które poklepuje po ramieniu nałóg. Proste lekarstwo na niego: wyobraźnia. Pomyśl sobie jak będziesz miał 70 lat, nie będzie ci stawał a będziesz potrzebował bliskich. Żona nie przyjedzie bo ją zdradziłeś a syn powie ci, że cie nienawidzi bo zdradza też swoją żonę - w końcu wyniósł to z domu. Córka bez chłopa - przez ciebie nie ufa facetom.  Fajnie nie? dlatego tego potwora szczególnie darze sympatią i bacznie obserwuje co on robi. Codzienne sprawdzam czy łańcuch jest krótki i się nie poluzował.



Na mieście widząc ładną dziewczynę podchodzę pytając czy chce się ruchać ze mną lub po prostu chwytając ją za dupę. Dlaczego nie? przecież to mi sprawia przyjemność.  Oczywiście to wiąże się z przyjazdem policji - a to z kolei z awanturą. Oczywiście wyzywam policjantów od kutasów i chujów. Kopię w radiowóz i spierdalam


Oto potwór pt "młody Bóg". Mogę wszystko i jestem nieśmiertelny - co najlepsze nie ma konsekwencji. Nic bardziej mylnego. Często chciałbym powiedzieć ludziom co o nich myślę lub po prostu dać komuś w pysk. Zawsze tłumaczę sobie, że to ma krótkie nogi bo zaraz zniszczę swoje dobre imię i będę palcami wytykany jako ten co robi złe rzeczy. Nie robię nic z tych rzeczy.



Robiąc zakupy kupuje co popadnie i na co mam ochotę nie zwracając uwagi na to, że w domu nie ma nic do jedzenia. Na ogół w połowie miesiąca brakuje już na chleb i rwę włosy z głowy - ale co tam to będzie potem.


Kolejny potwór "rozkapryszone dziecko". Nie ułatwia życia. Wszystko by chciał mieć. Jak mały bajdel zabawki. Zawsze jak coś mi sie podoba w sklepie - oglądam i odkładam na półkę - zastanawiam się kilka razy czy to ma sens na ile sie przyda i czy kiedyś było już potrzebne. Trudno z nim wygrać. Jest jednak sposób: wypłatę dziele przez 31 dni i widzę ile dziennie jest w domu pieniędzy. Ile na paliwo, ile na jedzenie i..... na ogół nie chce mi się żyć jak widzę te grosze....



Wracam do domu z ryjem. Opierdalam wszystkich w koło, że bałagan, nie ma obiadu, dzieci nie uczą się, telewizor zajęty. Wywalam dzieciaki w ryku z pokoju i siadam z piwem przed telewizorem. Pale sobie papierosy i dre ryja o każdy szczegół.


Jak dla mnie ostatni potwór. "Egocentryk" patrzący tylko na siebie bez chęci pomocy innym. Bez uśmiechu. Zdaje sobie sprawę, że będąc takim niszczę swoje przyszłe życie. Dzieci mnie znienawidzą i żona odejdzie. Więc żyję inaczej.

Wszystko zleży od tego czy znamy nasze potwory, czy umiemy je nazwać - każdy potwór ma swoje przeciwieństwo. Musimy dokarmiać tego lepszego. Karmiąc potwora pozwalamy mu rosnąć, aż nas przerośnie. Czasami potwory są agresywne i walka z nim trwa długo - kiedy głodny, walczy w nas bardziej bo sie broni. Wtedy trzeba go małymi kroczkami oswajać. Uśpić jego czujność. Zamknąć go w klatce. Tzw. "trzymam szaleństwo na uwięzi". Polega to na tym np. Idzie fajna dziewczyna - mówisz do potwora "fajnie było by ją za dupę złapać, ale dostaniesz w pysk a jak znam życie okaże się ona znajoma znajomej i będziesz zaraz zboczeńcem. W domu masz swoją żonę, która jest równie piękna". Głaskam go przez klatkę i pokazuje mu że można żyć inaczej.

A rycerze? jeśli czujesz, że nie dasz rady sam walczyć idź do grupy wsparcia. Wstydzisz się? mi pomaga Bóg... zawsze jemu pozostawiam te potwory. Raz jest lepiej raz gorzej ale nigdy nie jestem sam....




Woli wyjaśnienia w tym poście opowiadam o tym jak można sobie radzić z problemami a nie pokazuje swojego życia jak wygląda - co zostało mylnie odebrane

0 komentarze:

Publikowanie komentarza